Ile naprawdę kosztuje tania strona internetowa
Oferta za 800 zł wygląda kusząco, dopóki nie policzysz, co dochodzi po drodze. Rozkładamy rachunek na trzy lata i pokazujemy, gdzie siedzą koszty, o których nikt nie mówi na etapie wyceny.
Rozmowa o stronie firmowej prawie zawsze zaczyna się od ceny. To dobrze, bo budżet jest realnym ograniczeniem. Problem polega na tym, że kwota z oferty rzadko jest kwotą, którą faktycznie zapłacisz.
Poniżej rozkładamy rachunek uczciwie, na trzy lata, bo tyle zwykle żyje strona firmowa przed większą przebudową.
Skąd się bierze cena 800 zł
Za taką kwotę dostajesz zwykle gotowy szablon wypełniony Twoimi treściami. Wykonawca kupuje motyw za kilkadziesiąt dolarów, podmienia zdjęcia i teksty, wgrywa na hosting. Cała praca to kilka godzin.
I to nie jest oszustwo. Dla firmy, która potrzebuje wizytówki z adresem i telefonem, taka strona bywa zupełnie wystarczająca. Warto tylko wiedzieć, co się kupuje: układ, który ma kilka tysięcy innych firm, i konstrukcję, której nikt nie projektował pod Twoją sprzedaż.
Co dochodzi w pierwszym roku
Tu zaczyna się część, której nie ma w ofercie.
Wtyczki. Szablon sam nie obsłuży formularza z załącznikiem, wielojęzyczności, rezerwacji ani porządnego SEO. Każda z tych rzeczy to wtyczka, a wersje płatne rozliczają się rocznie. Trzy albo cztery takie pozycje i mamy kilkaset złotych co roku.
Hosting. Tani hosting współdzielony kosztuje niewiele, ale przy szablonie obładowanym wtyczkami strona zaczyna się wlec. Wtedy albo płacisz za lepszy plan, albo godzisz się na kilkusekundowe ładowanie.
Zdjęcia. Licencje na zdjęcia ze stocków też są roczne. Jeśli wykonawca użył darmowych, jest spora szansa, że te same zdjęcia zobaczysz u konkurencji.
Poprawki. Każda zmiana treści to albo Twój czas na naukę panelu, albo faktura od wykonawcy. Przy stawce godzinowej i kilku zmianach na kwartał to pozycja, którą warto policzyć z góry.
Co dochodzi w drugim i trzecim roku
Aktualizacje. Szablon i wtyczki wymagają aktualizowania, bo przez nieaktualne wtyczki włamuje się do stron najczęściej. Jeśli nikt tego nie robi, strona po dwóch latach staje się celem. Jeśli robi, ktoś za to płaci.
Utrata zgodności. Motyw kupiony trzy lata temu może przestać być rozwijany. Wtedy zostajesz z konstrukcją, której nie da się bezpiecznie aktualizować, i wracasz do punktu zero.
Koszt braku dostępu. To najdroższa pozycja i najrzadziej wyceniana. Jeśli nie masz dostępu do hostingu i plików, każda zmiana wykonawcy oznacza budowę od nowa. Negocjujesz wtedy z pozycji słabszego, bo alternatywą jest strata strony.
Rachunek, który warto zrobić przed decyzją
Weź kartkę i policz trzy rzeczy.
Pierwsza: cena z oferty. Druga: suma abonamentów i licencji przez 36 miesięcy. Trzecia: liczba godzin, które ktoś w firmie poświęci na obsługę strony, przemnożona przez realną stawkę tej osoby.
Dopiero ta suma jest ceną strony. Zdarza się, że tania oferta wypada w niej lepiej od droższej. Zdarza się też odwrotnie, i wtedy dobrze wiedzieć o tym przed podpisaniem umowy, a nie w drugim roku.
Jak to wygląda u nas
Nie udajemy, że jesteśmy najtańsi. Landing page zaczyna się u nas od 1 900 zł, strona wizytówka od 2 990 zł, i to jest więcej niż oferta szablonowa.
Za to w tej kwocie nie ma płatnych wtyczek do doliczenia, bo funkcje piszemy zamiast je kupować. Hosting przy stronach firmowych zwykle mieści się w darmowym planie nowoczesnych platform. Kod i dostępy dostajesz na własność, więc nic Cię u nas nie trzyma.
Uczciwie: przy naprawdę prostej wizytówce dla jednoosobowej firmy różnica w trzyletnim rachunku bywa niewielka, a szablon wystarczy. Powiemy to wprost, jeśli tak wyjdzie z rozmowy.
Na czym nie warto oszczędzać
Niezależnie od tego, kogo wybierzesz, są trzy rzeczy, których brak kosztuje więcej niż zaoszczędzona kwota.
Dostęp do hostingu i plików. Poprawne wdrożenie polityki prywatności i zgód, bo brak zgodności z RODO to ryzyko kary, nie tylko kwestia estetyki. I szybkość na telefonie, bo tam trafia większość ruchu, a strona ładująca się pięć sekund traci ludzi, zanim cokolwiek przeczytają.
Jeśli chcesz porównać konkretne oferty, napisz do nas. Powiemy, co w nich wygląda uczciwie, a co warto dopytać, nawet jeśli finalnie wybierzesz kogoś innego.