Co to są linki tematyczne?
W rozmowach o pozycjonowaniu tak nazywa się linki z serwisów, które piszą o tym samym co Ty. Dla firmy remontowej to portal o budowie domu, dla biura rachunkowego serwis o podatkach. W Polsce pod tą nazwą często sprzedaje się też pakiety artykułów sponsorowanych na portalach, z linkiem do strony klienta w treści. I tu zaczyna się problem, bo o tym, czy link pomaga, decyduje to, dlaczego powstał.
Czy kupowanie linków tematycznych jest zgodne z zasadami Google?
Nie, jeśli celem jest pozycja w wynikach. Google zalicza do spamu linków między innymi:
- kupowanie i sprzedawanie linków po to, żeby poprawić pozycję, w tym płacenie za wpisy z linkiem
- wysyłanie komuś produktu w zamian za tekst z linkiem
- artykuły sponsorowane i reklamy natywne, za które ktoś zapłacił, a linki w nich przekazują wartość dla pozycji
- linki z dopracowanymi pod frazę anchorami w artykułach, wpisach gościnnych i informacjach prasowych publikowanych w innych serwisach
- nadmierne wymiany linków („podlinkuj mnie, a ja podlinkuję Ciebie”)
- linki z niskiej jakości katalogów i serwisów z zakładkami
Anchor to tekst, który da się kliknąć. „Strony internetowe Lublin tanio” w środku artykułu o czymś innym to typowy przykład anchora dopracowanego pod frazę.
Kiedy artykuł sponsorowany jest w porządku?
Google pisze, że rozumie, że kupowanie i sprzedawanie linków to normalna część reklamy i sponsoringu w internecie. Takie linki nie łamią zasad, jeśli mają w kodzie oznaczenie rel="sponsored" albo rel="nofollow". Oznaczenie sponsored Google zaleca dla reklam i płatnych miejsc, a nofollow dla pozostałych linków, którym nie chcesz przekazywać zaufania.
W praktyce oznacza to jedno pytanie przed zakupem: czy ten artykuł ma sens, nawet jeśli nie da nic w Google? Jeśli portal czytają Twoi klienci i część z nich kliknie, zapłacisz za ruch i rozpoznawalność, jak za każdą reklamę. Jeśli liczysz tylko na pozycję, płacisz za coś, czego Google nie powinien liczyć, a w gorszym przypadku za problem.
Skąd brać linki bez kupowania?
- od firm, z którymi już współpracujesz: producent, dystrybutor, partner, który ma listę wykonawców albo sklepów
- z organizacji branżowych i lokalnych, do których należysz, oraz z wydarzeń, w których bierzesz udział
- z lokalnych mediów, gdy masz coś do powiedzenia: nową usługę, wydarzenie, komentarz do tematu, na którym się znasz
- z katalogów, w których klienci naprawdę szukają firm z Twojej branży, z tymi samymi danymi co na stronie
- z treści, do których inni chcą linkować sami: poradnika z cenami, kalkulatora, porównania
Ostatni punkt jest najwolniejszy, ale zostaje na lata. Dobry poradnik ściąga ruch z Google sam w sobie, a linki przychodzą przy okazji. Tak planujemy topic cluster (od 2 690 zł netto): kilka powiązanych tekstów wokół jednego tematu, których szukają Twoi klienci. W naszej ofercie nie ma pakietów linków.
Jak sprawdzić, jakie linki już masz?
Za darmo w Google Search Console, w raporcie „Linki”: zobaczysz serwisy, które najczęściej do Ciebie linkują, i podstrony, do których prowadzą. Jeśli wcześniej ktoś kupował dla Ciebie linki, warto sprawdzić, co po nim zostało. Co dokładnie oglądać i kiedy zlecić to komuś, opisujemy we wpisie o audycie off-site. Dla firmy lokalnej ważniejsze od linków bywają wizytówka w Google i opinie, a tym zajmuje się lokalne SEO.